Podróże kształcą – savoir-vivre w pociągu

19 lutego, 2020

Podróże kształcą – savoir-vivre w pociągu

Większość z nas znaczną część swojego życia spędza w podróżach. Samochodem, pociągiem, autobusem a i samolotem zapewne też. A podróże, jak wiadomo, kształcą.

Lubię podróżować. Lubię jeździć pociągami. Mogę odpocząć, poczytać, popatrzeć na krajobraz ożywiony i nieożywiony, poobserwować współpasażerów, a z niektórymi nawet uda się porozmawiać.

Ostatnio jechałam na szkolenie na drugi koniec Polski. Z przygodami jechałam. Na dzień dobry pociąg miał już ponad 2-godzinne opóźnienie. A potem było jeszcze lepiej. Pociąg nie jechał do stacji docelowej. Mniej więcej po 1/3 podróży musieliśmy przesiąść się do komunikacji zastępczej i autobusem kontynuowaliśmy podróż. Ale nie będę opisywała całej historii, bo nie o to tu chodzi.

Rzecz będzie o pasażerach. Jakże było miło spotkać sympatycznych i życzliwych ludzi. Po pierwsze, jak wchodzą do przedziału, mówią „dzień dobry”. Po drugie, panowie sami, z własnej i nieprzymuszonej woli, pomagają paniom z bagażami. A to położą ciężką walizkę na górnej półce, a to zdejmą. A wszystko to z uśmiechem. I jeszcze miła konwersacja. Na miłe i niezobowiązujące tematy. Żadnej polityki, żadnych opowieści o chorobach i tragediach. A jeśli komuś dzwoniła komórka, wychodził z przedziału i rozmawiał na korytarzu. Słowem – savoir-vivre w pełnej krasie. A jeśli dodam, że miła była również obsługa pociągu w postaci kierownika pociągu, konduktora i pana sprzedającego kawę i herbatę, to cała podróż, mimo wielu perturbacji, okazała się całkiem przyjemna. Oczywiście, nie zabrakło „do widzenia” na zakończenie. Można? Można.

Z drugiej strony zdarzyło mi się kiedyś jechać pociągiem ze stolicy do dużego miasta, wśród osób, które nie szanowały nikogo. Głośne rozmowy telefoniczne, głośne śmiechy, głośne pogawędki. A wszystko to panowie i panie w garniturach, z modnymi telefonami i laptopami. I sądząc z rozmów zajmujących również eksponowane stanowiska w dużych firmach. Zachowywali się, jakby świat należał do nich i tylko do nich. Oczywiście, żadnego „dzień dobry” czy „do widzenia”.

Wrócę na chwilę do rozmów telefonicznych w pociągach, czy w ogóle w środkach komunikacji. Rozumiem, że telefon ułatwia życie. Rozumiem, że chcemy rozmawiać. Ale czemu o naszych sprawach, prywatnych i służbowych musi wiedzieć cała okolica? Wiele razy musiałam wysłuchać niezwykle „pasjonujących” opowieści o żonach, mężach, kochankach, głupich szefach, bezmyślnych klientach i tak dalej. Uważajmy z takimi informacjami. Może się bowiem okazać, że usłyszy naszą wypowiedź ktoś, o kim akurat mówimy (nasz szef, klient), albo osoba znająca temat i wsypa gotowa. Że nie wspomnę, że takie zachowanie jest wysoce nieeleganckie i niekulturalne. Szanujmy siebie i innych. Bo może się zdarzyć tak, że pewnego dnia usłyszymy kilka „ciepłych” słów na swój temat. I po co nam to?

Miłej podróży.

Elżbieta Ułasiewicz

Trener etykiety i savoir-vivre

Wszystkich tych, którzy chcą uniknąć faux pas w sytuacjach zawodowych, a także w życiu prywatnym, zapraszamy na szkolenie 

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Przeczytaj również:

Blog

Jak współpracować z trudnym szefem?

Szef to też człowiek. est to możliwe, jeżeli będziemy działali świadomie i strategicznie. Nie możemy sobie pozwolić na branie za bardzo do siebie tego co on/ona robi bądź mówi. Warto zastanowić się co chcemy zrobić w tej sytuacji. Warto działać.

Czytaj więcej