Resilence Advantage, czyli zarządzanie energią, a nie czasem.

zarządzanie energią
19 lutego, 2020

Każdy z nas ma tyle samo czasu, 24 godziny, w godzinie 60 minut, w minucie 60 sekund, a mimo to, w tym samym czasie jeden jest w stanie zmieścić wiele aktywności, a inny zaledwie kilka. Ta rozbieżność sprawiła, że za klucz do efektywności, przez długi czas uważano umiejętność zarządzania sobą w czasie. Receptą na doprowadzanie spraw do końca, budowania lepszych relacji, myślenie nad rozwiązaniami jest zarządzanie energią osobistą.

Dla bycia efektywnym, potrzebne jest nie tylko zarządzanie czasem, ponieważ:

  1. Bardziej złożonych aktywności, w tym pracy koncepcyjnej, nie da się porównać jeden do jednego.
  2. To sprawność, a nie ilość wykonanych aktywności powinna być miernikiem.

Mając energię jesteśmy bardziej zmotywowani i zaangażowani, chętniej słuchamy, lepiej reagujemy na zmiany, zachowujemy otwartość na okoliczności.

Zarządzanie energią – ale jak?

Oprócz rzeczy szalenie istotnych jak dieta, ruch, sen, można również skorzystać z dorobku Instytutu HeartMath, który od lat prowadzi badania nad inteligentnym zarządzaniem własną energią. Instytut stworzył program Resilience Advantage, podczas którego uczestnicy uczą się jak szybciej się regenerować, podnosić swoją odporność psychiczną i radzić sobie z emocjami.

Kluczem do efektywności jest DHEA – hormon witalności, który nasz organizm, odpowiednio stymulowany przez mózg, może zacząć produkować w większej niż dotychczas ilości. Niestety, po ukończeniu 30 roku życia, produkcja tego hormonu stale spada. Co więcej, produkcja tego hormonu zmniejsza się jeszcze bardziej, kiedy nasz organizm nadprodukuje hormon stresu, czyli kortyzol.

Nadprodukcję kortyzolu natomiast łatwo rozpoznać – towarzyszy jej:

  • zwiększona irytacja,
  • zaburzenia snu,
  • chroniczne zmęczenie,
  • ociężałość myśli,
  • spadek wydajności,
  • myślenie starymi schematami,
  • wypalenie zawodowe
  • i wiele, wiele innych.

Od czego warto zacząć zarządzanie energią?

  1. Krok pierwszy to odnalezienie wszystkich z pozoru nieistotnych sytuacji, które nas drażnią, denerwują czy wyczerpują. A takie sytuacje to np. bałagan na biurku, który utrudnia znalezienie rzeczy, korek w mieście, w którym mamy poczucie marnowania czasu, kontakty z osobami wiecznie marudzącymi, niedobre kanapki w kawiarni na dole czy brzydka pogoda za oknem. Tych drobnych sytuacji jest naprawdę wiele i większość z nich dzieje się poza radarem. To znaczy zupełnie nie zauważamy, że to one są jednym ze źródeł wycieku energii.
  2. Krok drugi to oddzielenie sytuacji, na które nie mamy wpływu od sytuacji, na które mamy wpływ. Nasze nerwy nie sprawią, że korek zniknie, ani nie rozpędzą burzowych chmur. A my uparcie walczymy o to, by było inaczej, uparcie wybierając nieskuteczną broń. Zamiast włączyć w samochodzie muzykę, naciskamy klakson, zamiast wziąć kolorowy parasol, złościmy się na deszcz. W efekcie kiedy dotrzemy do pracy, jesteśmy już rozdrażnieni, a potem bywa gorzej i gorzej.
  3. Krok trzeci to podjęcie działania tam, gdzie możemy coś zrobić. Bałagan na biurku można posprzątać, a z marudą się nie spotykać. Czyż nie lepiej?

HeartMath oferuje trening oddechowy i trening mentalny.

Pozwala to na zlokalizowanie i zatkanie niekontrolowanych wycieków energii. Tym samym, pomaga podnieść naszą codzienną efektywność, wzmocnić stabilność emocjonalną i czerpać większą satysfakcję z tego co robimy. Co więcej, sprzyja podniesieniu charyzmy i dostarcza dużo lepsze wyniki. Wszystko dzieje się naturalnie, bez sztucznego napędzania się sloganami, bądź podrywania do lotu w obawie przed batem.

Oddech reguluje pracę serca, a serce z kolei wpływa na stan jakiego doświadcza mózg. Serce ma zdolność wspierania lub osłabiania procesów myślowych. Kiedy bije chaotycznie uruchomiony zostaje tryb walki, ucieczki lub zatrzymania. Wtedy nasz intelekt cierpi, a działania cechuje reaktywność i odruch. Harmonijne bicie wspomaga kreację, analizę i logikę, bo pozwala na porzucenie trybu obrony i wejście w tryb nauki.

Trening mentalny natomiast to pielęgnowanie tzw “growth mindet”, czyli uelastycznianie swojego podejścia do rzeczywistości poprzez zmianę interpretacji tego, co się wydarza.

A efekt? Im więcej energii, tym większa wydajność. Większa wydajność powoduje lepsze wyniki. Lepsze wyniki powodują większą satysfakcję. Większa satysfakcja owocuje szczęśliwszym życiem.

Ponoć załamujemy się nie pod wpływem ciężaru, a pod wpływem sposobu w jaki go nosimy. Może czas to zmienić.

Autor i trener: dr Ewa Hartman 

Kierownik studiów Neuro-Przywództwo na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Trener, wykładowca. Pracowała między innymi z P&G, AVIVA, PGNIG Termika, Polpharma, SAS Institute, LeroyMerlin, gdzie szkoliła z zakresu neuro-przywództwa, zarządzania emocjami, czy szukania innowacyjnych rozwiązań.

Powyższy temat szkoleniowy realizujemy w formie coachingu oraz szkoleń zamkniętych dedykowanych dla wybranej firmy. Zapytaj o szczegóły.

Udostępnij

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Przeczytaj również: